Staubli-Łódź Sp. z o.o.
Grupa Azoty S.A.

Artykuł Dodaj artykuł

Chemia wychodzi z dołka

05-01-2011, 00:00

Branża chemiczna bardzo dotkliwie odczuła skutki światowego kryzysu gospodarczego. Nic więc dziwnego, że wciąż wychodzi z dołka. Prawie wszystkie firmy przejdą lub już przechodzą restrukturyzację.

Restrukturyzacja to z definicji radykalna zmiana w co najmniej jednym spośród trzech wymiarów firmy: w zakresie działania, w strukturze kapitałowej lub w wewnętrznej organizacji.

Większość firm z branży chemicznej przechodziła restrukturyzację przy okazji tak zwanej transformacji ustrojowej.

Później w niektórych z nich wdrażano programy naprawcze. - Niektóre spółki postanowiły poprawić swoją kondycję niejako przy okazji. Nic więc dziwnego, że wprowadzają programy restrukturyzujące, które mają im pomóc dostosować się do nowej sytuacji na rynku - mówi Jerzy Majchrzak, dyrektor Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego.

Jedni muszą...

Restrukturyzacji poddają się obie spółki Ciech i Police. Choć każda z innego powodu.

O ile Ciech chce w ten sposób poprawić swą kondycję finansową i uporządkować strukturę spółki, to Policom restrukturyzacja stwarza szanse przetrwania.

- Można wyodrębnić kilka kluczowych kierunków restrukturyzacji naszej spółki - mówi Ryszard Kunicki, prezes Grupy Ciech.

- Pierwszym obszarem jest strategiczna reorientacja jej działalności. Będzie ona polegała na skoncentrowaniu się na wybranych, najbardziej perspektywicznych obszarach działalności. Tych, w których spółka zajmuje wiodącą pozycję w regionie lub Polsce: Dywizja Sodowa i Dywizja Organika wraz z włączoną do niej produkcją środków ochrony roślin. Wzmocnimy je, zwiększając moce produkcyjne i efektywność. Reorganizacja to także wyjście z obszarów niszowych lub takich, w których nie zdobędziemy czołowej pozycji. Docelowo likwidacja dywizji Agro-Krzem. Planujemy likwidację Dywizji Agro-Krzem i sprzedaż Fosforów, Alwerni i Vitrosiliconu - wyjaśnia prezes Ciechu.

Reorganizacja to także ograniczenie liczby oferowanych produktów poprzez zbycie nierentownych linii produkcyjnych lub zaniechanie niskomarżowej produkcji.

Drugim kluczowym kierunkiem jest porządkowanie finansów grupy. - W tym budowa nowej, długoterminowej struktury finansowania grupy - zaznacza prezes Kunicki.

Nie jest tajemnicą, że Ciech z powodu wysokiego zadłużenia zyskał opinię firmy, na której finanse trzeba patrzeć ze szczególną uwagą. Na szczęście zarząd podjął już odpowiednie kroki i dzięki sprzedaży niepotrzebnych aktywów już teraz znacząco obniżył zadłużenie spółki.

Ogółem cały finansowy efekt restrukturyzacji może do 2015 r. sięgnąć 600 mln zł. - To łączna kwota możliwa do uzyskania poprzez realizację inicjatyw przewidzianych w planie restrukturyzacyjnym. Składają się na nią wpływy i oszczędności netto, czyli między innymi: dezinwestycje aktywów niezwiązanych z podstawową działalnością, rezygnacja z mało rentownej produkcji, optymalizacja zatrudnienia, centralizacja zakupów, optymalizacja nakładów inwestycyjnych.

Część dezinwestycji została już przeprowadzona. Sprzedane zostały akcje PTU, Zakładów Azotowych Tarnów, Elzabu, udziały w Ciechu-Service i Polskim Konsorcjum Chemicznym. Elementem uzupełniającym plan są inicjatywy zmierzające do pozyskania kapitału - projekt podwyższenia kapitału poprzez emisję akcji z prawem poboru - wyjaśnia prezes Kunicki.

Zakłady Chemiczne Police startują z pozycji zdecydowanie gorszej niż Ciech.

W pewnym momencie w ogóle zagrożone było funkcjonowanie spółki. Wyniki trzeciego kwartału mogą być nieco mylące. Police zamknęły go zyskiem netto w wysokości 10,9 mln zł. To jednak pierwszy zysk spółki od ośmiu kwartałów! Nic więc dziwnego, że restrukturyzacja firmy to konieczność.

Tak jak w Ciechu, kluczowe jest uporządkowanie finansów firmy. W przypadku Polic będzie to jednak z pewnością trudniejsze. Na razie zarząd odniósł mały sukces. Niedawno podpisano z PKO BP i Pekao SA aneksy do umów przedłużające limity kredytowe na działalność operacyjną. Było to możliwe między innymi dzięki dobrym wynikom spółki w ostatnim kwartale i zakończeniu prac nad planem restrukturyzacji.

- Cały wysiłek skoncentrowaliśmy na działaniach naprawczych i służących stabilizowaniu sytuacji. Podpisane aneksy są oznaką odbudowywania zaufania do spółki.

Potwierdzają, że idziemy w dobrym kierunku - mówi Zbigniew Miklewicz, prezes zarządu ZCh Police. Spółka przygotowała już plan restrukturyzacji.

Zakłada on ograniczenie kosztów stałych i zwiększenie efektywności działania spółki. Restrukturyzacja przewidziana na lata 2010-12, a w perspektywie do końca roku 2015, powinna przynieść efekty rzędu około 470 mln zł. Jak wyjaśniają przedstawiciele spółki, kluczowe będą działania w czterech obszarach: działalności produkcyjnej, majątku nieoperacyjnego, zatrudnienia i handlu.

Po całkowitej realizacji inicjatyw restrukturyzacyjnych wynik operacyjny powinien poprawić się o około 101 mln zł.

...inni chcą

Ogólna sytuacja Zakładów Azotowych Puławy, mimo słabszych wyników za pierwszy kwartał nowego roku obrachunkowego, nie jest zła. Dość dobrze też poradziły sobie z kryzysem. Jednak w spółce nie stawia się pytania, czy restrukturyzacja jest potrzebna. Zamiast tego dąży się do dalszej poprawy jej kondycji.

- Plany, które poczyniliśmy jeszcze przed nadejściem kryzysu, nie były reakcją na ogólną sytuację. Wynikały raczej z filozofii budowania przewagi konkurencyjnej. Generalnie stawiamy na optymalizację produkcji. Dokonaliśmy przeglądu potencjału technologicznego i produkcyjnego, sposobów wykorzystania surowców i mediów. Przeanalizowaliśmy możliwości zmniejszenia kosztów funkcjonowania.

Już w tamtym roku z tytuły realizacji tego programu osiągnęliśmy oszczędność rzędu około 24 mln zł - mówi Paweł Jarczewski, prezes Zakładów Azotowych Puławy.

Jak przyznaje, główną bolączką Puław są koszty związane z surowcami.

- Nic więc dziwnego, że priorytetem jest dla nas poprawianie efektywności. Właśnie temu służą kluczowe inwestycje.

Jeśli zwiększamy zdolności produkcyjne, to jednocześnie poprawiamy wskaźniki wykorzystania surowców. Mamy już bardzo efektywne instalacje amoniakalne.

Choć ich parametry stawiają je znacznie powyżej średniej światowej - dalej je usprawniamy. W ten sam sposób podchodzimy do każdego zadania. I przynosi to konkretne efekty - twierdzi prezes Jarczewski.

Odbiorcami produktów z Puław są dwa duże segmenty gospodarki: rolnictwo i szeroko rozumiana chemia.

- Ofertę produktów i usług dla rolnictwa rozwijamy z myślą o tym, by ziemia mogła wyżywić coraz większą liczbę ludności.

Odbiorcom z sektora chemicznego pragniemy natomiast dostarczać produkty, które pomogą poprawiać ich rynkową konkurencyjność - tłumaczy członek zarządu Puław Zenon Pokojski.

Restrukturyzacja i fuzja

Pod koniec października ubiegłego roku, w drodze subskrypcji prywatnej, Azoty Tarnów objęły 30 mln akcji serii B Zakładów Azotowych Kędzierzyn po 5 zł za sztukę, czyli po wartości nominalnej.

Po podwyższeniu kapitału zakładowego ZAK-u tarnowska spółka będzie posiadała 52,62 proc. jego akcji. W praktyce więc ZAT przejęły kontrolę nad ZAK-iem.

I zaczęły się prawdziwe schody. Jak bowiem wynika ze statystyk, większość fuzji nie spełnia oczekiwań.

- Pamiętajmy, że połączenie firm w sprawny organizm to często najtrudniejsze wyzwanie - mówi dr hab. Robert Gwiazdowski z Centrum im. Adama Smitha.

Z drugiej strony właśnie połączenie, a zwłaszcza upublicznienie firmy, a tak stanie się z ZAK-iem, to doskonały moment na przeprowadzenie restrukturyzacji.

- Korzystając z momentu wchodzenia firmy na giełdę, można ją zdiagnozować. To także okazja do jej zrestrukturyzowania - mówi Leszek Filipowicz, wiceprezes BRE Corporate Finance.

Co czeka obie spółki?

- Musimy przeprowadzić analizy - odpowiada ostrożnie prezes ZAT Jerzy Marciniak.

Na razie trwa określanie obszarów synergii.

Już znaleziono ich 18. Jedne, tak jak na przykład PR, przyniosą stosunkowo niewielkie oszczędności. W innych, takich jak sprzedaż czy inwestycje, oszczędności będą gigantyczne. Co ciekawe, w samej części produkcyjnej należy się spodziewać raczej tych mniejszych profitów. Wynika to z różnej oferty produktowej. Co prawda, obie spółki mają ugruntowaną pozycję jako producenci nawozów, ale oprócz tego ZAT to głównie tworzywa konstrukcyjne, a ZAK alkohole oxo. Mimo to spółki nie rezygnują z poszukiwania pól współpracy.

Co dalej?

Dla większości spółek restrukturyzacja to nie tylko poprawa funkcjonowania, ale także okazja do unowocześnienia produkcji.

- Pragniemy rozwijać się zgodnie z ideą zrównoważonego rozwoju, inwestując w technologie odnawialne oraz niskoemisyjne, korzystając z najnowszych osiągnięć chemii procesowej i biotechnologii - mówi Zenon Pokojski, członek zarządu Puław. - Realizując strategię rozwoju, uczestniczymy w pracach krajowych i europejskich gremiów decyzyjnych oraz opiniotwórczych, co służy poprawie efektywności naszego działania - dodaje.

Ta spółka pragnie zwiększać ofertę produktową także metodą przejęć w branży.

- Obserwujemy te procesy. Jako lider sektora musimy brać w nich aktywny udział. Zamierzamy jak najlepiej wykorzystać pojawiające się możliwości akwizycyjne. Decyzja o złożeniu oferty wynika bezpośrednio z naszej strategii zakładającej zwiększenie skali działania poprzez fuzje i przejęcia. Według nas, spółką, której akwizycja pozwoli nam efektywniej zarządzać dystrybucją produktów i poszerzyć ich asortyment, są Gdańskie Zakłady Nawozów Fosforowych. Ze względu na to, że wciąż trwa proces ich sprzedaży, na razie nie zdradzamy szczegółów naszych planów - wyjaśnia Paweł Jarczewski, prezes Puław.

Podobne plany, choć ich szczegółów także jeszcze nie zdradza, snuje również Ciech.

- Za wcześnie, aby o tym mówić - ucina krótko prezes Kunicki. Jego słowa mogą sugerować, że nie bez szans jest idea stworzenia polskiego koncernu nawozowego.

- Połączenie zakładów chemicznych w Tarnowie i Kędzierzynie to droga, która może doprowadzić do powstania organizmu gospodarczego na miarę PKN-u - uważa Robert Gwiazdowski.

- Duży koncern nawozowy ma rację bytu. Wszystko trzeba jednak starannie zaplanować - mówi nasz rozmówca. Jego zdaniem, połączenie ZAT-u i ZAK-u to świetny początek na drodze do powstania potentata.

Na razie o idei PKN2 prezesi mogących go utworzyć spółek wypowiadają się raczej wstrzemięźliwie. - Pomysł oceniam jako realny, ale wszystko w swoim czasie - mówi jeden z nich.

Podobne artykuły